Uczę dziecko programować

Jakiś czas temu moja sześcioletnia córka miała powiedzieć w przedszkolu czym zajmują się rodzice i bezbłędnie powiedziała że jestem programistą, ale do końca nie wiedziała o co w tym chodzi.

Dziś, gdy siedziałem i czytałem książkę o Pythonie, przyszła do mnie mówiąc jakie obliczenia matematyczne umie robić. Jako że miałem komputer z odpalonym linuksem pod ręką, odpaliłem interpreter pythona i zacząłem wpisywać równania, które mówiła córka: 1+1, 2+2, później odejmowanie, a nawet pokazałem jej dzielenie i co się dzieje gdy podzielimy przez zero. Widziałem w jej oczach zainteresowanie, więc zacząłem opowiadać że to właśnie na tym polega programowanie, że mówimy komputerowi żeby coś policzył a on to bardzo szybko robi. Aby pokazać że nie tylko o liczenie możemy poprosić nasz komputer wpisałem w pythonie:

>>> import turtle
>>> turtle.forward(50)
>>> turtle.left(90)
>>> turtle.forward(50)

Na ekranie zaczęło się coś rysować, a rysowanie to jest hobby mojej córki, więc zainteresowanie się nasiliło do tego stopnia, że już po chwili mieliśmy narysowany prosty domek.

Pojawiły się pytania co jeszcze można zrobić, ale na razie nie chcę przedawkować wiedzy. Ta pierwsza krótka lekcja dała mi jednak do myślenia – jak szybko dzieci uczą się rzeczy, które dla pokolenia ich rodziców często wydają się skomplikowane.

Spotykam się z ofertami kursów programowania dla dzieci, polegające na nauce programowania przez zabawę, przy pomocy gier planszowych a dla starszych dzieci na komputerach. Może sam się na taki kurs zapiszę, żeby podpatrzeć jak się to robi!? 😉

Jeśli macie pomysły na kolejne lekcje oraz na inne techniki nauczania, piszcie. Na lekcji numer dwa zapewne pokolorujemy domek. 🏠

Skomentuj